Wiecie do kogo się modlę? Do Joego Pesci. Joe Pesci. Po pierwsze, uważam że to dobry aktor. Dla mnie to się liczy. Poza tym sądzę, że Joe Pesci byłby w stanie zrobić rzeczy, z którymi Bóg ma poważne problemy. Kiedyś prosiłem Boga, żeby zrobił coś z moim hałaśliwym sąsiadem i jego psem. I nic! Joe Pesci naprostowałby tego frajera w przeciągu pięciu minut! Niesamowite, co można zdziałać przy pomocy zwykłego kija bejsbolowego.
George Carlin był bezkompromisowy, obrazoburczy i bezczelny. Jednocześnie prowokował, wręcz zmuszał do myślenia, często prezentował swoją wizję świata z żelazną logiką i konsekwencją, choć w swoich wystąpieniach nie unikał także abstrakcji. Podejmował tematy fundamentalne („Why are we here?”), ważne („Bomb them!”) i całkiem błahe („Ways to keep people alert”); wszystkie traktował jednak z właściwym sobie ironicznym, inteligentnym i zaskakującym poczuciem humoru. Miał niezwykłą zdolność celnej puenty i nie potrzebował wielu słów, by dotrzeć do sedna.
Na scenie obecny był przez ponad czterdzieści lat, dając się poznać szerokiej publiczności jako jednym z najbardziej złośliwych, wulgarnych, wręcz cynicznych komików. Jednocześnie był spostrzegawczy, inteligentny i błyskotliwy – zdecydowanie zyskiwał przy bliższym poznaniu. Szczególnie znany był ze swojego krytycznego podejścia do świata i wnikliwych obserwacji dotyczących amerykańskiego społeczeństwa oraz zakorzenionych w amerykańskiej kulturze tematów tabu. Pod koniec kariery szczególnie często poruszał tematy polityczne i religijne oraz wyśmiewał absurdy rządzące dzisiejszym światem.
W rankingu stacji Comedy Central uznano go za drugiego największego komika stand - up w historii rozrywki. Wyprzedził go jedynie Richard Pryor.